Puszkarze – kim są w slangu motocyklistów?

OnetraceSŁOWNIK

Puszkarze – kim są w slangu motocyklistów?

Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis

Slang drogowy obfituje w określenia, które na pierwszy rzut oka nie są oczywiste. O czym mówi motocyklista, kiedy wspomina “puszki” i “puszkarzy”?

Efekt koronawirusa – Polacy i Niemcy przesiadają się na motocykle!
Śląskie motocyklistki w słusznym celu
Głośna afera z udziałem brytyjskiego Nortona. Co tam się wydarzyło?

Motocykliści i kierowcy aut osobowych od lat dzielą przestrzeń na drogach, ale nadal trafiają się sytuacje, gdzie zarówno jedna jak i druga grupa nie może dojść do porozumienia.

Slang motocyklistów

Podobnie jak to bywa w przypadku różnych grup społecznych, również motocykliści mają swój slang i słowa, które rozumieją tylko oni. Wiele osób śmieje się, że słownik motocyklisty jest jak słownik młodzieży lub więźniów i trudno czasem wywnioskować, co autor miał na myśli. Są jednak takie słowa, które przeniknęły do ogólnego słownika słów potocznych i są używane nie tylko przez kierowców jednośladów, ale również innych uczestników ruchu drogowego.

„Puszki” i „puszkarze”

Motocykliści od lat starają się przypominać o sobie i tym, że w konfrontacji z samochodem nie mają praktycznie żadnych szans. Popularne „puszki”, to w slangu motocyklistów samochody, a ich kierowcy są określani mianem „puszkarzy”. „Nagrzana puszka” – to stwierdzenie bardzo często pojawiają się latem, kiedy to słońce tak mocno nagrzewa karoserię auta, że w środku nie da się wytrzymać, a temperatura jest niekiedy zdecydowanie wyższa niż na zewnątrz. Wśród motocyklistów pojawia się również określenie „żelaznej husarii”, która również odnosi się do kierowców aut osobowych.

Prowadzący jednoślady zwracają też uwagę na fakt, że niektórzy kierowcy aut osobowych nadal nie uznają jednośladów na drogach i wręcz celowo stwarzają niebezpieczne sytuacje, które często mogą być tragiczne w skutkach. Jak to zwykle bywa w życiu, zawsze znajdzie się czarna owca, która psuje opinie całemu stadu. Tak jest też w przypadku kierowców aut osobowych i motocyklistów. Niestety, na kursach i egzaminach na prawa jazdy nadal nie kładzie się odpowiedniego nacisku na to, że w przestrzeni publicznej oprócz aut osobowych, autobusów oraz tramwajów są też piesi, rowerzyści czy motocykliści.

Znaczenie słowa puszkarze

Co ciekawe, pochodzenie słowa puszkarze ma wieloletnie korzenie i wcale nie kojarzy się z samochodami czy kierowcami. Oba słowa pochodzą od Czechów, którzy puszką nazywali strzelby do prochu, a nazwa upowszechniła się na całej słowiańszczyźnie. W Polsce „puszkarnią” nazywano warsztat puszkarski, a „puszkarzem” lub rynsztunkowym zwano „ruśnicarza”, który tę broń wykonywał, naprawiał i przygotowywał. „Puszkarzami” zwano również każdego artylerzystę oraz ludzi, którzy obsługiwali działa.

Jak więc widać, wraz z przemijającymi latami, „puszkarze” i „puszki” pozostały, ale ich znaczenie i tłumaczenie znacząco odbiegają od oryginału.

Skąd ta niechęć?

Tak jak już wspomnieliśmy wyżej, niechęć pojawia się w obu środowiskach, a narastające stereotypy i brak odpowiedniej edukacji z zakresu ruchu drogowego i tego, co się dzieje na drogach, wywołuje niepotrzebne konflikty i napięcia pomiędzy obiema grupami. Motocykliści bardzo często zwracają uwagę na fakt, że w przypadku kolizji „puszka”, czyli samochód, w większości przypadków ochroni jego kierowcę, a motocyklista nie ma szans na przeżycie lub grozi mu znaczny uszczerbek na zdrowiu.

Co ciekawe, zarówno wśród motocyklistów jak i kierowców aut osobowych są tacy, co posiadają prawa jazdy na obie kategorie, a pomimo tego niechęć nadal jest widoczna zarówno na drogach, jak i na forach internetowych.

Języki użytkowników dróg

Oczywiście motocykliści to nie jedyna grupa poruszająca się po jezdni, która wypracowała własny słownik pojęć. Jeżeli w podróży mamy dostęp do CB radia, wystarczy kilka minut, aby usłyszeć przynajmniej kilkanaście wyrazów, których znaczenie nie jest do końca oczywiste. Warto się z nimi zaznajomić, żeby dopiero po fakcie nie przekonać się, że kierowca ostrzegający o „miśkach” nie ma na myśli przydrożnego straganu z zabawkami, a policjantów, czy że „rozlane mleko” lub „maślanka” na drodze to nie skutek przeciekającej cysterny, a zwykła mgła.

Jak można oczekiwać, kierowcy branży logistycznej czy użytkownicy samochodów nie pozostają dłużni motocyklistom i sami mają na nich uszczypliwe określenia. Nie dziwmy się więc, gdy ktoś nazwie nasz dwukołowiec „hulajnogą”, „solówką”, „szlifierą” czy „plastikiem”, a nas samych „dawcami nerek” lub „dawcami organów”.

(fot. pixabay.com)

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
Nad SXO czuwa sxo.pl i ebrains.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dot. cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Zmiany ustawień można dokonać w każdym momencie. Więcej szczegółów na podstronie Polityka prywatności.